Polska i Ukraina miały wspólne państwo? Brednie z ust ważnego polityka KO.
Po co posłowie KO kłamią? Wspólne państwo oznacza partnerski udział w suwerenności. Używanie takiego sformułowania w debacie publicznej stanowi próbę narzucenia narracji, która ma legitymizować bezwarunkowe wsparcie dla Kijowa bez jakiejkolwiek kontroli i bez jakichkolwiek warunków.
Złość mnie ogarnia, gdy słyszę z ust przedstawiciela partii rządzącej, że osoby oczekujący transparentności i rozliczeń polskiego wsparcia dla Ukrainy powinni się wstydzić. Absolutnie nie! Mamy prawo do żądania faktur, dokładnych rozliczeń za każdą złotówkę, która poszła na Ukrainę. I tak poszło ich za dużo, więc chociaż wiedzmy, na co dokładnie zostały wydane. Ukraina to najbardziej skorumpowane państwo Europy. Nie ma najmniejszego powodu, aby ufać ich decydentom. Nie akceptuję retoryki, w której każdy głos domagający się elementarnej kontroli jest automatycznie przypisywany rzekomym prorosyjskim sympatiom.
Nie akceptuję prób tworzenia narracji, w której troska o interes narodowy ma być powodem do wstydu, a bezwarunkowe wsparcie bez kontroli ma być dowodem moralnej wyższości. Nikogo ta moralność nie interesuje. W realnej polityce liczy się odpowiedzialność i sprawczość, nie zaś historyczne fantazmaty i emocjonalne hasła mające uciszyć każdą krytykę.