Maria Valtorta 80.
ARYMATEI
Napisane 20 lutego 1945. A, 4533 i 4540-4543
Nie wiem, jak mi się uda spisać tak wiele. Czuję bowiem, iż Jezus chce mi
przedstawić Swoją Ewangelię. Cierpiałam całą noc, aby zapamiętać następną
wizję. Zanotowałam w brudnopisie kilka usłyszanych słów, jak mogłam, aby ich
nie zapomnieć.
Teraz jest godzina jedenasta. Widzę, co następuje:
Jezus jest znowu u Łazarza. Ze słyszanych słów wnioskuję, że święto Namiotów
już minęło i że Jezus powrócił do Betanii wskutek nalegania przyjaciela, który
chciałby nigdy nie odłączyć się od Jezusa. Pojmuję też, że Jezus jest u Łazarza
tylko z Szymonem i Janem. Inni rozproszyli się po okolicy. Mam wrażenie, że
chodzi o spotkanie z przyjaciółmi jeszcze wiernymi Łazarzowi, który ich
zaprosił, aby lepiej poznali Jezusa.
Rozumiem to wszystko, gdyż Łazarz ukazuje charakter każdego gościa. Tak
mówi o Józefie z Arymatei, przedstawiając go jako “męża sprawiedliwego i
prawdziwego Izraelitę”:
«On nie ośmiela się mówić, gdyż boi się nienawidzącego Cię już Sanhedrynu, do
którego należy. Jednak ma nadzieję, że to Ty jesteś przepowiedzianym przez
Proroków. Sam pytał mnie, czy może przyjść, aby Cię poznać. Chce sam osądzić,
to bowiem, co mówili o Tobie Twoi wrogowie, nie wydaje mu się słuszne... Z
Galilei przybyli faryzeusze, aby Cię oskarżyć o grzech. Jednak Józef tak osądził:
“Kto dokonuje cudów, ma ze sobą Boga. A kto ma Boga ze sobą, nie może być w
grzechu. Przeciwnie, może być jedynie kimś, kogo Bóg kocha.” Chciałby bardzo,
abyś się udał do Arymatei, do jego domu. Prosił, abym Ci o tym powiedział.
Proszę: wysłuchaj jego prośby i mojej.»
«Przyszedłem bardziej do ubogich i do cierpiących duchowo i cieleśnie, niż do
potężnych, dla których jestem tylko przedmiotem zainteresowania. Jednak
pójdę do Józefa. Nie jestem wrogo nastawiony do możnych. O tym może
zaświadczyć jeden z Moich uczniów. To ten, który z ciekawości i aby przydać
sobie znaczenia, przyszedł do ciebie bez Mojego polecenia... Jednak jest młody,
trzeba mu wybaczyć... Mógłby zaświadczyć o Moim szacunku dla potężnych grup
społecznych, które same ogłaszają siebie “opiekunkami Prawa” i... i ma to
oznaczać, że dają wsparcie Najwyższemu. O! Przecież Przedwieczny Sam się
wspiera! Żaden z doktorów nie miał nigdy takiego szacunku dla posługujących
w Świątyni [jak Ja].»
«Wiem o tym i wielu jest takich, którzy zdają sobie z tego sprawę... Jednak
tylko najlepsi właściwie określają Twoją postawę. Inni... nazywają to
“hipokryzją”.»
«Łazarzu, każdy daje to, co ma w swoim wnętrzu.»
«To prawda. Jednak idź do Józefa. Chciałby Cię gościć w najbliższy szabat.»
«Pójdę. Możesz go o tym powiadomić.»
336
«Nikodem także jest dobry. Jednak on... on powiedział mi... Czy mogę Ci
przekazać krytykę skierowaną pod adresem jednego z Twoich uczniów?»
«Mów. Jeśli sam jest sprawiedliwy, to i jego osąd będzie sprawiedliwy. Jeśli nie
jest sprawiedliwy, skrytykuje nawrócenie. Duch daje światło duchowi
człowieka, jeśli człowiek jest prawy. A duch człowieka prowadzony przez Ducha
Bożego posiada mądrość nadprzyrodzoną i czyta to, co jest w sercach.»
«Powiedział mi: “Nie występuję przeciw obecności ludzi bez wykształcenia ani
celników pomiędzy uczniami Chrystusa. Uważam jednak za niegodne, że
pomiędzy Jego [uczniami] jest ktoś, kto nie wie, czy jest za Nim, czy przeciw
Niemu, i kto jest jak kameleon, przybierający kolor i wygląd otoczenia.”»
«Chodzi o Iskariotę. Wiem o tym. Jednak wierzcie wszyscy, że młodość jest jak
wino, które najpierw fermentuje, a potem klaruje się. Podczas fermentacji
wzdyma się, pieni i wylewa na wszystkie strony z powodu nadmiaru życia.
Wiosenny wiatr potrząsa drzewami we wszystkie strony i wydaje się tak
szalony, że poobrywa liście. A jednak to jemu zawdzięczamy zapylenie kwiatów.
Judasz jest jak wino i wiatr. Jednak nie jest zły. Jego postępowanie porusza i
niepokoi, a nawet zaskakuje i zadaje cierpienie. Jednak on nie jest na wskroś
zły... to rumak o gorącej krwi.»
«Tak mówisz... Nie jestem kompetentny do osądzania. Pozostało mi po nim
gorzkie wspomnienie, bo powiedział mi, że Ty ją widziałeś...»
«Tę gorycz osładza jednak teraz miód, jaki przynosi Moja obietnica...»
«Tak. Jednak Ja pamiętam tę chwilę. Nie zapomina się cierpienia, nawet jeśli
należy do przeszłości.»
«Łazarzu, Łazarzu, wieloma rzeczami się martwisz... a tak mało ważnymi!
Pozwól, by działał czas. To wszystko jest jak bańki powietrza, które pękają i
znikają wraz z swymi odbłyskami – wesołymi lub smutnymi. Popatrz na Niebo.
Ono nie przemija, lecz trwa dla sprawiedliwych.»
«Tak, Nauczycielu i Przyjacielu. Nie chcę osądzać Twoich związków z Judaszem
ani jego obecności przy Tobie, gdyż ją akceptujesz. Będę się modlić, aby Ci nie
szkodził.»
Jezus uśmiecha się i wizja się kończy.