Edward7

Czy Watykan właśnie przypuścił kolejny atak na Matkę Boską?

Prevost zatwierdza statut Papieskiej Akademii Maryjnej, odrzucając „maksymalizm” w nabożeństwie do Matki Bożej

WATYKAN — Leon XIV zatwierdził nowe statuty Papieskiej Międzynarodowej Akademii Maryjnej, w których wyrażono cel unikania „maksymalizmu” w nabożeństwach maryjnych. W sobotę Watykan opublikował nowe statuty dotyczące tożsamości, celu, składu i struktury Papieskiej Akademii Maryjnej. Niektóre klauzule w statutach mogły posłużyć jako pretekst do odrzucenia niektórych form nabożeństw maryjnych, co skłoniło co najmniej jednego komentatora do nazwania ich próbą subtelnej zmiany i osłabienia pobożności maryjnej. Przykładowo, wyrażając misję akademii polegającą na promowaniu, wspieraniu i koordynowaniu badań maryjnych, artykuł 4 statutu stanowi, że należy to robić „mając na uwadze zdrową pobożność ludową, aby uniknąć jakiejkolwiek formy maksymalizmu lub minimalizmu”.

Rzeźby głoszą również, że pobożność maryjna nie powinna sprowadzać się do jałowej pobożności, lecz raczej tworzyć miejsca kultu maryjnego, które sprzyjają dobru i integralnemu rozwojowi człowieka w harmonii ze środowiskiem. Ten zapis w szczególności sugeruje, że pobożność maryjna ma na celu dobro i rozwój człowieka oraz dobro środowiska, a nie jedynie oddawanie czci Matce Najświętszej i duchowemu dobru jednostki.

„Chociaż żaden wierny katolik nie broniłby przesądów ani doktrynalnych przesady w oderwaniu od autorytetu nauczania Kościoła, stosowana terminologia wydaje się subtelnie redefiniować to, co pokolenia świętych, teologów i papieży bez wahania promowały” – skomentował Radical Fidelity Substack.

Co istotne, statuty zmieniają również strukturę Akademii, tak aby włączyć do niej jako członków tzw. „wysłanników mariologii” z innych wyznań chrześcijańskich, a także innych religii i kultur”. Oznacza to, że jej członkami mogą być osoby odrzucające katolicką naukę o Matce Najświętszej, taką jak Jej Niepokalane Poczęcie i Jej rola jako Pośredniczki. Co więcej, szerzenie wiedzy o Maryi służy nie tylko Kościołowi, ale także powszechnemu braterstwu w solidarności, sprawiedliwości i pokoju na świecie, zgodnie ze statutem. Koncepcja powszechnego braterstwa zjednoczonego czymś więcej niż Kościół, jego wiara, kult i sakramenty nie jest katolicka. Jak wyraził to bp Marian Eleganti : „Ze względu na nieodzowne pośrednictwo Jezusa Chrystusa nie powinniśmy mówić o powszechnym braterstwie, lecz o miłości w znaczeniu przypowieści o miłosiernym Samarytaninie”.

„Oczywiste jest, że jest to próba ze strony modernistów synodalnych przekształcenia teologii maryjnej zgodnie z wrażliwością sekt protestanckich, fałszywych religii, a nawet poglądów ateistycznych. Wszystko po to, aby osłabić nabożeństwo do Matki Bożej, tradycyjnie czczonej jako Niszczycielka Herezji” – skomentował Radical Fidelity. Akademia musi teraz prowadzić swoją działalność także we współpracy z dykasteriami, takimi jak Dykasteria ds. Kultury i Edukacji, której obecnie przewodniczy heterodoksyjny prałat kardynał José Tolentino de Mendonça, stały propagator ideologii LGBT.

Organizacja Radical Fidelity zasugerowała, że ​​katolicy nie potrzebują obecnego odrzucenia przez Watykan tytułów Maryi Pośredniczki i Współodkupicielki oraz wynikającego z tego minimalizowania Jej potężnej roli w naszym zbawieniu – a tym samym osłabiania naszego nabożeństwa do Niej – lecz „bardziej autentycznego nabożeństwa, opartego na doktrynie i głoszonego z ufnością, które uznaje, że wszelka prawdziwa cześć oddawana Maryi ostatecznie przyczynia się do chwały Jej Syna”. „W tej epoce naznaczonej doktrynalnym zamieszaniem i duchową obojętnością propagowaną przez osadników w Rzymie, najbezpieczniejszą drogą pozostaje ta, którą stale zaleca Tradycja: Ad Jesum per Mariam ”. lifesitenewsPrevost aprueba los estatutos de la Pontificia …

Kolejny atak na Matkę Boską - wydaje się, że jest to podstępna próba rzucenia podejrzeń na to, co zawsze uważano za autentyczną pobożność katolicką.

RADICAL FIDELITY
Niedawno ogłoszone statuty Papieskiej Międzynarodowej Akademii Maryjnej, obowiązujące od 1 lutego, a opublikowane 7 lutego, powinny rozgniewać wiernych, gdyż wydają się być kolejnym subtelnym atakiem na odwieczne dziedzictwo maryjne Kościoła. Dokument zawiera typowe synodalne bzdury o „równowadze”, „dialogu” i „spotkaniu międzykulturowym”, ale bardziej niepokojący jest deklarowany w nim cel unikania tzw. „maksymalizmu” w pobożności maryjnej.

Wydaje się to być podstępną próbą rzucenia podejrzeń na to, co zawsze uważano za autentyczną pobożność katolicką. Św. Ludwik Maria de Montfort, św. Maksymilian Kolbe i św. Alfons Liguori wielokrotnie argumentowali, że nie możemy oddawać „nadmiernej czci” Najświętszej Maryi Pannie, ponieważ nabożeństwo do Niej zawsze prowadzi do naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Od momentu swojego powstania pod przewodnictwem ojca Carla Balicia, Akademia istniała w celu promowania doskonałości mariologii i pielęgnowania pobożności maryjnej jako organicznego wyrazu sensus fidelium . Jej pierwotnym celem było założenie, że doktryna i pobożność maryjna rozwijają się razem, tak jak zawsze miało to miejsce w Tradycji Kościoła, od Efezu, poprzez dogmatyczne definicje Niepokalanego Poczęcia i Wniebowzięcia, aż po rozkwit sanktuariów maryjnych i pobożności ludowej na przestrzeni wieków.

Jednakże zrewidowane statuty kładą niezwykły nacisk na to, by nabożeństwo maryjne nie stało się „jałowym dewocjonalizmem” i by unikało „jakiejkolwiek formy maksymalizmu lub minimalizmu”. Chociaż żaden wierny katolik nie broniłby przesądów ani doktrynalnych przesady oderwanej od nauczania Kościoła, zastosowana terminologia zdaje się subtelnie redefiniować to, co pokolenia świętych, teologów i papieży promowały bez wahania.

Dokument wielokrotnie umieszcza mariologię w kontekście ekumenicznym i międzyreligijnym, a Akademia została teraz wyraźnie ustrukturyzowana tak, aby uwzględniać „wierzących i niewierzących”, uczonych z innych „wyznań” chrześcijańskich, a nawet osoby wyznające inne religie. Jest oczywiste, że jest to próba ze strony synodalnych modernistów, aby przekształcić teologię maryjną zgodnie z wrażliwością sekt protestanckich, fałszywych religii, a nawet ateistycznych perspektyw, a wszystko to w celu osłabienia kultu Matki Boskiej, tradycyjnie czczonej jako Pogromczyni Herezji, która miażdży głowę węża.

Zanim doszło do Wielkiego Oszustwa, Kościół nigdy nie pozwolił, by względy ekumeniczne osłabiały prawdę lub pobożność maryjną. Wielkie ruchy maryjne, od propagowania różańca po definiowanie dogmatów maryjnych, często pojawiały się właśnie wtedy, gdy tożsamość katolicka wymagała jasności. Sugerowanie, nawet pośrednio, że ekspresja maryjna musi być moderowana, aby ułatwić „dialog”, to kolejna strategia osłabiania odrębności katolickiej.

Równie godny uwagi jest rosnący nadzór biurokratyczny opisany w statutach. Inicjatywy Akademii muszą działać w porozumieniu z wieloma dykasteriami synodalnej obrzydliwości, kładąc coraz większy nacisk na kwestie kulturowe, środowiskowe i socjologiczne. Autentyczna pobożność maryjna nigdy nie stanowiła przeszkody dla ewangelizacji. Wręcz przeciwnie, historycznie była jednym z jej najpotężniejszych motorów napędowych. Tilma z Guadelupe, orędzie z Lourdes i objawienia w Fatimie były przykładami śmiałej interwencji maryjnej, która umacniała wiarę, inspirowała do pokuty i przywoływała dusze z powrotem do Chrystusa.

Nie chodzi zatem o to, że Akademia chce uniknąć błędów, bo to zawsze konieczne, ale o to, że współczesne słownictwo kościelne coraz częściej traktuje żarliwą pobożność maryjną jako coś wymagającego regulacji. „ Prawdziwe nabożeństwo” św. Ludwika Marii de Montfort było kiedyś krytykowane w dokładnie tych samych kategoriach, które obecnie zdają się powracać w języku instytucjonalnym.

Celem, zwłaszcza w świetle debaklu Mater Populi Fidelis , jest subtelne zdefiniowanie nabożeństwa maryjnego jako czegoś potencjalnie problematycznego, jeśli nie zostanie starannie złagodzone przez ramy akademickie i kulturowe. Ostatecznym rezultatem nie będzie oczyszczenie mariologii, ale jej osłabienie do punktu duchowej anemii. Z tego punktu widzenia, to, czego potrzebują teraz zdezorientowani katolicy, jest przeciwieństwem tego, co próbują osiągnąć heretyccy uzurpatorzy. Katolicy potrzebują bardziej autentycznego, zakorzenionego w doktrynie i głoszonego z przekonaniem kultu, który uznaje, że wszelka prawdziwa cześć oddawana Maryi ostatecznie przyczynia się do chwały Jej Syna. W dzisiejszych czasach, naznaczonych doktrynalnym zamieszaniem i duchową obojętnością, propagowanymi przez osadników w Rzymie, najbezpieczniejszą drogą pozostaje ta, którą konsekwentnie zaleca Tradycja: Ad Jesum per Mariam .

Matko Boża, Współodkupicielko, módl się za nami…
Matko Boża, Pośredniczko wszelkich łask, módl się za nami…
Niech żyje Chrystus Król!


A Child’s Guide to How Post-Vatican II …
292